Fotokolektyw JARTE zaprezentował zdjęcia na wystawie PROWINCJA podczas otwarcia 28 grudnia 2018 roku w galerii w Mielcu. Czytajcie i oglądajcie relację z wernisażu.

Na wystawie prace pokazali: Kinga Bielec, Aleksander Gładysz, Kuba Michoński i Paweł Wolanin. Przygotowania trwały dwa miesiące, a zdjęcia powstawały na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Spojrzenie twórców z JARTE spodobało się widzom i wywołało wiele dyskusji. Zdjęcia nie miały na celu pobudzenia tylko do pejoratywnych skojarzeń. Natomiast to co się udało, to skłonić widzów do przywołania własnej perspektywy.

Kuba Michoński swoją prezentację zdjęć połączył z wierszami Tomasza Alika Berracheda, mieleckiego poety i wokalisty zespołu Mrzonki. Do współpracy zaprosiliśmy Dorotę Serafin, studentkę kuratorstwa i teorii sztuki, która napisała tekst otwierający wystawę.

Na wernisaż przyszło wielu gości, widzów i przyjaciół stowarzyszenia. Przyjechali koledzy z Tarnowskiego Towarzystwa Fotograficznego. Nie zabrakło szefowych mieleckich instytucji kultury, miłośników sztuki, filantropów i bywalców wystaw.

Cieszymy się, że wokół JARTE działa środowisko twórczych osób, które chcą z nami pracować, spotykać się i przygotowywać działania z pola sztuki oraz szeroko rozumianej kultury. Liczymy, że będą pojawiały się nowe, z pomysłami i chęcią współpracy.

Wystawa potrwa do 15 lutego 2019 r. Aby umawiać się na jej oglądanie prosimy dzwonić pod numery tel.: 500 208 063 lub 601 050 954.

Działania JARTE realizowane są dzięki dofinansowaniu z budżetu Gminy Miejskiej Mielec. Wydarzeniu patronuje Radio Leliwa, Tygodnik Regionalny Korso i portal Hej.Mielec.pl

 

Tekst do wystawy w całości

Karuzela złudzeń

Obraz sielskiej krainy trzasnął o betonowy bruk. Panuje względny porządek i nawet jeśli jest nieco nędznie, to i tak nie wiadomo, kogo za to winić.

Wy, małomiasteczkowi, z kompleksami, brakiem perspektyw i brakiem chęci… Hej, wy, gdzie jesteście? Po was tylko ślady. Pewnie się pochowaliście, bo coś macie do ukrycia. Ja też nie wierzę wam więcej, nie ufam, uciekam do Warszawy.

Pełna barw, twórcza, świeża, ale i nostalgiczna, znudzona, czasem opryskliwa.
Ile twarzy ma prowincja? Która z nich jest prawdziwa?

Ponure czarno-białe zdjęcia Pawła Wolanina nie czarują rzeczywistości. Modernistyczna buda i bloki, mało wyszukane tereny rekreacji, ot – chaszcza i asfaltowa dróżka. Nawet najbardziej skomplikowana kobieca kreacja zamiast lśnić na scenie domu kultury, przypomina raczej o wyprawie w zaświaty. Na podwórku przy domu opuszczona hulajnoga i rowerek, po środku ktoś ubrany w hawajskie kwiaty i koszulkę Batmana śmiało patrzy w naszym kierunku. Teren prywatny, wstęp wzbroniony.

W kontraście do pozbawionych barw, surowych prac, swoją jaskrawą fotorelację przedstawia Kinga Bielec. Na nich dziewczęce twarze o mało klasycznych rysach. Żadna z nich się nie powtarza, wszystkie jednak podkreślone zostały agresywnym makijażem. Sztuczne oświetlenie sprzyja charakteryzacji. Pełna krasa, słowiańska krew. Właśnie realizuje się sen o karierze modelki, casting na najbardziej wyróżniającą się z tłumu, najciekawszą albo przynajmniej najlepiej znoszącą żmudne przygotowania.

Do miejsc, które nie są naszym domem, choć to te po sąsiedzku, zabiera nas Kuba Michoński. Dostęp do wejścia grodzi nam pies, ale na całe szczęście, nie będziemy narażać życia, zrobił to za nas fotograf. My będziemy tylko bezkarnie patrzeć. W ogrodzie dmuchany basen, w domu telewizor, puzzle z Klimtem, tym, co to każdy ma z nim filiżankę. Jest wesoło, jest gdzie się bawić. A jak jest, gdzie się bawić, to trzeba korzystać. Są też loteryjki – trzeba by tylko zamknąć drzwi, bo najprzyjemniej jest zgarnąć nagrodę po cichu.

Coś skrajnie różnego proponuje nam Alek Gładysz. Są to barwne fotografie, na których oddalone peryferie, nieznane zakątki świata, wydają się być atrakcyjniejsze niż własne podwórka.
Puste rozległe tereny obiecują nam lepszy świat, świat pełen niespodzianek, niezbadany, nieodkryty. W podróży przez dokumentację z wyprawy napotkamy więcej śladów czyjegoś istnienia niż rzeczywistych postaci. Rzeźby, które w naszym codziennym otoczeniu wywołać mogłyby niechęć i odrazę, tutaj zdają się być nęcącym abstraktem.

Utożsamienie się z miejscem pochodzenia wymaga dystansu. Z oddali wszystko przestaje być wyraźne. Wspomnienia osnuwa mgiełka, miękka woalka, dzięki której łagodniejemy. Być może to tęsknota sprawia, że kreowane przez media obrazy dzikiej prowincji zdają się bliższe. Odtąd spoglądamy na nią jak na raj utracony, kojarzymy już mniej ze smutkiem i wyobcowaniem, których łatwo tam doświadczyć, akceptujemy braki, pobłażamy tandetnym rozrywkom. Co jeśli jednak zdecydujemy się w niej pozostać?

Zebrane na wystawie zestawy zdjęć pokazują, że szybkie zredukowanie wyglądu prowincji do prostego opisu nie jest łatwe. Różnorodność zdaje się być jej siłą, która kurczowo trzyma nas i nie pozwala dopuścić do głosu myśli, że jest inaczej. Choćbyśmy, tak naprawdę, tylko kręcili się w kółko.

Dorota Serafin

PROWINCJA / KINGA BIELEC, ALEKSANDER GŁADYSZ, KUBA MICHOŃSKI, PAWEŁ WOLANIN

 WYSTAWA FOTOGRAFII

WERNISAŻ / 28 GRUDNIA 2018 / 19:00

CZYNNE 28 GRUDNIA – 15 LUTEGO 2019

GALERIA JARTE, MIELEC,UL. TYTUSA CHAŁUBIŃSKIEGO 6

2018-plakat-wystawa-prowincja-www